
Ile warte jest zdrowie psychiczne?
Większość z nas bez wahania przyzna, że zdrowie jest fundamentem dobrego życia. Kiedy coś nas boli — ząb, głowa, kręgosłup — trudno normalnie funkcjonować. Nawet drobna dolegliwość potrafi uprzykrzyć urlop, spotkanie z przyjaciółmi czy zabawę z dzieckiem, obniża naszą energię, efektywność w pracy i chęć do kontaktów z innymi.
Naprawdę niewiele trzeba, by poczuć, jak ogromny wpływ na nasze życie ma kondycja fizyczna. A jednocześnie tak często ignorujemy naszą kondycję psychiczną. Napady lęku, przewlekły smutek, napięcie, poczucie utknięcia w trudnych relacjach… Przyzwyczajamy się do nich. Uczymy się z nimi żyć. Odkładamy zajęcie się sobą na później — bo praca, bo obowiązki, bo dzieci, bo „to nie jest jeszcze aż tak pilne”.
Ale czy na pewno?
Zły stan psychiczny potrafi odbierać radość życia w sposób bardziej podstępny niż ból fizyczny. To zwykle nie dzieje się nagle, narasta miesiącami, latami. Osoba doświadczająca napadów paniki może stopniowo coraz rzadziej wychodzić z domu, z czasem wyjście nawet do sklepu może stać się niemal niemożliwe, co z kolei może skutkować depresją. Ktoś z lękiem społecznym może raz po raz rezygnować ze spotkań z przyjaciółmi, w efekcie zmniejsza się jego szansa na realizację marzenia o bliskiej relacji. Osoba przeżywająca przewlekły smutek czy traumę może mieć trudność nawet z najprostszymi codziennymi czynnościami, pracą, czy kontaktem z bliskimi. I tak tydzień po tygodniu życie zawęża się, staje się coraz trudniejsze do udźwignięcia. Znika radość, wdzięczność, lekkość.
A przecież nie musi tak być.
W swojej kilkunastoletniej pracy wielokrotnie byłam świadkiem, jak wiele może się zmienić dzięki psychoterapii. Ktoś nauczył się stawiać granice. Ktoś odważył się wyjechać na studia do innego miasta. Ktoś inny zaczął wychodzić z domu, wrócił do pasji, poprawił relację z dzieckiem albo partnerem. To są prawdziwe, życiowe zmiany. Często, pod koniec terapii pacjenci i pacjentki sami porównują siebie „sprzed” i „po” i są zaskoczeni ilością i jakością tych zmian.
Pora na zmianę myślenia o psychoterapii.
Psychoterapia nie jest „ostatnią deską ratunku”, gdy wszystko wali nam się na głowę, a życie staje się nieznośne (choć oczywiście i tym bywa). Przede wszystkim jest drogą do lepszego rozumienia siebie, odzyskiwania wpływu na swoje życie i budowania wspierających relacji — także z samym sobą. Im szybciej zareagujemy na trudności tym ich zmiana wymaga mniej czasu, wysiłku i staje się bardziej prawdopodobna. Im dłużej zwlekamy tym dłużej cierpimy i skracamy też swój przyszły czas życia wartego przeżycia.
Nie odkładaj życia, którym chcesz żyć, na później.
A być może pierwszy krok jest prostszy, niż myślisz? Umówienie się. Rozmowa. Danie sobie szansy. Zadzwoń lub napisz. Twoje życie jest warte tej decyzji.
Kontakt: 600-176-854; psycholog@ewakruchowska.pl